Mariusz jako jedyny przeżył wypadek. Teraz chce żyć normalnie i znowu być sobą

Mariusz jako jedyny przeżył wypadek. Teraz chce żyć normalnie i znowu być sobą

Ciocia Mariusza rozmawiała z nim przez telefon, kiedy nagle połączenie zostało rozłączone. Pewnie zasięg – pomyślała wtedy, bo Mariusz jechał z kolegą samochodem. Nie wiedzieliśmy jeszcze wtedy, że akurat w tym momencie – to przerwanie rozmowy – to właśnie wtedy Mariusz miał wypadek.

Doszło do zderzenia dwóch samochodów osobowych. Uderzenie było tak potężne, że z pojazdów zostały tylko szczątki. Obaj kierowcy zmarli. Z wydanej już po zdarzeniu opinii biegłych wynika, że zawinił kierowca pojazdu, którym jechał Mariusz jako pasażer. Mariusz stał się ofiarą tragicznego wypadku. Pokrzywdzony w wypadku przeżył tylko dzięki temu, że od razu został zabrany helikopterem do szpitala. Zaraz potem został przewieziony na operację.

W sumie lekarze stwierdzili uraz wielonarządowy, m.in. tętniak, uszkodzenia twarzoczaszki, uszkodzone płuco (teraz ropień), niewładna ręka i noga, usunięta śledziona, jelita przecięte, wieloodłamowe złamanie uda. Właściwie to uszkodzone miał prawie wszystko. Przez wypadek dostał cukrzycy. A po tym wszystkim jeszcze udaru. Przez długi czas miał problemy z pamięcią.

Od wypadku minęło już kilka miesięcy. Teraz wstaje sam, utrzymuje się na własnych nogach, trochę chodzi. Jednak ręka nadal pozostaje niewładna. Cukrzyca zostanie do końca życia. Tętniak – jak się nie wchłonie, to też będzie operacja.

W pierwszych tygodniach po wypadku nie było z moim wnukiem nawet kontaktu. Prawie nie widział i nie mówił. Strasznie schudł. Teraz jest lepiej. Mówi, uśmiecha się, czyta SMS-y.

Czasami zastanawiam się tylko, jak do tego doszło, dlaczego tak się stało? I z jakiej przyczyny taki wypadek przydarzył się akurat mojemu wnukowi? Ale zaraz odganiam te głupie myśli. Nie ma co zastanawiać się nad przeszłością. Trzeba iść naprzód.

Mariusz cudem przeżył. Z tego trzeba się cieszyć. Jesteśmy po dwóch prywatnych turnusach rehabilitacyjnych. Rehabilitacja jest świetna! Mariusz robi znaczne postępy. To właśnie dzięki tym zabiegom zaczął chodzić. Tylko w domu go nie ma. Od wypadku spędził raptem tydzień w domu. W szpitalu przebywał prawie półtora miesiąca. Krótka przerwa i na rehabilitację wyjazdową – a ja razem z nim. W tym wszystkim mama Mariusza jest w zagrożonej ciąży, staramy się ją jak najmniej absorbować, ale… wiadomo jak jest.

To już kolejna zbiórka dla Mariusza. Dzięki dotychczasowym zbiórkom miał on zapewniony przynajmniej jeden turnus rehabilitacji. Ale to dopiero początek naszej drogi. Lekarze i fizjoterapeuci mówią, że będzie dobrze, ale to wymaga czasu, cierpliwości i ciężkiej pracy. Każdy taki turnus to kilkanaście tysięcy złotych. Dlatego bardzo dziękuję za dotychczasowe datki. I proszę o kolejne, bo tylko dzięki nim Mariusz będzie mógł znowu żyć normalnie. Mój wnuk ma dopiero 18 lat. Uczy się. Interesuje się mechaniką i samochodami. Cały czas coś przy nich robi, naprawia, poprawia, tuninguje. Miał wiele planów i pomysłów na życie. Wypadek wszystko gwałtownie przerwał.

Tylko dzięki Twojemu wsparciu mój wnuk może mieć jeszcze jakąś przyszłość.

Dlatego proszę w imieniu Mariusza i całej naszej rodziny o wsparcie. Zbieramy na rehabilitację dla Mariusza.

Z góry bardzo dziękujemy za każdą przelaną złotówkę.

Małgosia, babcia Mariusza z rodziną

Jak możesz pomóc?

Poprzez wpłatę na konto Fundacji Auxilia

Darowiznę na rzecz Mariusza prosimy przekazywać przelewem tradycyjnym na konto Fundacji Auxilia:

Santander Bank Polska S.A.
33 1090 2590 0000 0001 3604 2000

w tytule przelewu wpisując: Dla Mariusza.

Mariusz jako jedyny przeżył wypadek. Teraz chce żyć normalnie i znowu być sobą
Ocena: 5/5
(głosy: 2)